Środkowy obrońca Szachtara Jarosław Rakycki był jednym z lepszych zawodników na boisku w meczu rewanżowym 1/4 finały Ligi mistrzów z Barceloną. Ponadto w pierwszym meczu to on strzelił honorową bramkę dla Szachtara.
- Gdybyśmy tam przegrali 1:3, tu by nam sprzyjało szczęście i wykorzystalibyśmy swoje sytuacje z początku meczu, to można by było o czymś mówić – zaznaczył Rakycki.
- Zważywszy na wymuszone zamiany, w obrona zagrała całkiem nieźle.
- Dobrze zagraliśmy w obronie. Lepiej, aniżeli w Barcelonie.
- Lecz bramkę jednak straciliście.
- Jak gdyby dogoniłem Меssiego, wybijałem już piłkę, a on jakoś trafił do bramki.
- Nie zdziwiło was, że Barcelona po zwycięstwie 5:1 wyjdzie podstawowym składem?
- Oczekiwaliśmy takiego składu. Gdyby wyszli innym, to byłaby to oznaka nieszanowania rywala.
- Czym różniły się dwa mecze z Barceloną?
- Tym, że dziś nie przepuściliśmy pięciu bramek. Ogólne, że szczęście im sprzyjało i tam i tu. Nie wykorzystaliśmy w Barcelonie trzech sytuacji i dziś podobnie. Po prostu nie powiodło nam się z nimi.
- Z czym można porównać ćwierćfinał Ligi mistrzów?
- To dla nas osiągnięcie. W następnym roku postaramy się dojść do półfinału.
- Jak myślisz, jakie Dynamo ma szanse z Bragą?
- Mogę powiedzieć, jak z nimi graliśmy. Pierwsze 20-25 minut było bardzo ciężko. Oni grali pressingiem, atakowali, stwarzali sytuacje bramkowe. Im nie się nie powiodło, a my strzelaliśmy. Na wyjeździe Dynamo będzie ciężej. Mogę tylko życzyć powodzenia w tym pojedynku. Spodziewam się, że kijowianie strzelą bramkę. Miłewski i Jarmołenko są w dobrej formie. Wygrają 2:1 albo będzie 2:2 – to ich urządza.
źródło: terrikon.com