Kilku trenerów ukraińskiej Premier Lihy nie może być pewnym swojej przyszłości w klubie.
Po jedenastu kolejce zagrożeni zwolnieniem są trenerzy Karpat Lwów, Obołoni Kijów oraz Dnipro Dnipropetrowsk.
W zeszłym sezonie wszystkie trzy kluby walczyły o grę w eliminacjach do Ligi Europy. Udało się to drużynom ze Lwowa i Dnipropetrowska, ale już same eliminacje poszły znacznie gorzej. Zarówno Karpaty jak i Dnipro odpadły w ostatniej fazie eliminacji i muszą zadowolić się występami w Premier Lidze.
Na rodzimym podwórku kluby te nie grają wcale lepiej. Obołoń i Karpaty zajmują dwa ostatnie miejsca w lidze, a Dnipro pomimo ogromnych nakładów finansowych plasuje się zaledwie na 9 miejscu.
Władze Obołoni już szukają zmiennika dla trenera Kowałcia, a Dnipro coraz bardziej zastanawia się nad zwolnieniem Juande Ramosa. Być może Hiszpana nie byłoby już w klubie, gdyby nie zapis w kontrakcie gwarantujący wysokie odszkodowanie dla Ramosa w przypadku zwolnienia.
Prezydent Karpat natomiast zdecydował się na zatrudnienie byłego szkoleniowca lwowskiego klubu Jurija Diaczuka-Stawyćkoho, jako asystenta głównego trenera. Nie jest wykluczone, że jeżeli wyniki się nie poprawią, to zastąpi on Olega Kononowa.
Poza tym spokojnie spać nie może Wałerij Jaremczenko z Ilicziwcia Mariupol. Jego podopieczni mają na koncie tylko dwa zwycięstwa. Poza tym w fatalnym stylu Ilicziweć pożegnał się z grą w Pucharze Ukrainy, gdzie przegrał z Wołynią Łuck aż 1:7.
źródło: footballtransfer.com.ua